Telenowele Forum Index Telenowele
Zapraszamy do rejestracji i pisania postów:)
 
 FAQFAQ   SearchSearch   MemberlistMemberlist   UsergroupsUsergroups   GalleriesGalleries   RegisterRegister 
 ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
LAS MORGONÓW

 
Post new topic   Reply to topic    Telenowele Forum Index -> Nasze Scenariusze
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Tue 14:59, 29 Dec 2009    Post subject: LAS MORGONÓW

SPIS ODCINKÓW
Prolog
Odcinek1-Poznajcie Belle
Odcinek2-Żebraczka
Odcinek3-Pergamin i róża
Odcinek4-Pierwsza wizja
Odcinek5-Sen o wilkach, lwie i białej róży
Odcinek6-Talizman
Odcinek7-Jampol wraca!



Dobrze.........teraz prolog.....(może być troszkę zaczerpnięte z "Pięknej i besti", ale tylko prolog taki będzie:D)


[size=large]D[/size]awno dawno temu, gdzieś daleko od świata i ludzi, ukrywał się przecudny zamek. Stał sobie ukryty gdzieś głęboko w lesie, gdzieś gdzie rzeczywistość zlewa się z fantazją....... w lesie morgonów. Był to wyjątkowy las, inny od wszystkich. Tu nikt nie słyszał o zasadzie najsilniejsi przetrwają ani zniszcz albo będziesz zniszczony. Zwierzęta żyły tu w zgodzie i pełnej harmoni ze sobą. Rośliny rosły tu tylko najpiękniejsze jakby z miliardów wybrane. Drzewa osiągały tu olbrzymie rozmiary, budząc podziw niewielu poszukiwaczom przygód, którym udało się tu dotrzeć. Tę krainę bez wątpienia można było nazwać rajem nikt, by nie przypuszczał jak niedługo diametralnie się zmieni..........
Stało się to za sprawką pewnego zła. To śmieszne, że w tak pięknym miejscu ukrywało się jakiejś. Mieszkało ono w zamku i zabawiało się jego pomieszczeniach, budzących podziw nawet u największych królów i władców. Mieszkało ono w secu, młodego księcia. Od lat rozpieszczany, stał się samolubnym egoistą, gardzącym innymi, a w szczególności biednymi, którzy budzili w nim czystą niechęć.
Cała historia, którą Wam opowiadam, miała początek w bardzo pamiętliwe, Boże Narodzenie. To powinnien być magiczny czas. Czas miłości, ciepła rodzinnego, wzajemnego szacunku...... jednak nie do wszystkich docierało prawdziwe przesłanie świąt........
-Panie.... -ukłonił się gruby jegomość wyciągając przy tym ręce z podarkiem -chciałbym w imieniu całej służby, przekazać ten oto skromny podarunek. Ma on symbolizować naszą lojalność, oddanie, poświęcenie, szczerość, a przede wszystkim.......
-Przymknij się wreszcie! -gwałtownie przerwał mu wyrywając przy tym prezent.
-KSIĄŻKA!!!?????!!!!! -wrzasnął po rozpakowaniu prezentu -To wszystko???!!!!! Daliście mi głupią książkę!!???? Chwileczkę jak się nazywa to cholerstwo -spojrzł na okładkę -BAŚNIE I LEGENDY!!!!???? Ile ja według was mam lat!!!???? Takim szmelcem to tylko tyłek mogę podetrzeć!!!!!!!! Co wy se myśleliście!!!???? Wy.... -przerwało rozlegające się pukanie do drzwi.
-KTO ŚMIE ZAKŁUCAĆ MI ŚWIĘTA!!!???? -wrzasnął zapominając o nieudanym prezencie, który teraz poszedł w zapomnienie.
-Euryfida!!! Idź otwórz drzwi i wyrzuć tego idiotę!!! -zwrócił się w stronę staruszki, która w dalszym ciągu stała w szoku z powodu tak agresywnej reakcji księcia na prezent.
-Ogłuchłaś starucho!!??? Rusz się!!! -wrzasnął na co zgorszona staruszka ruszyła szybkim truchtem w stronę drzwi
-Panie.... -wyjąkała po chwili mając nadzieję, że jednak jej nie usłyszał
-Nie potrafisz wyrzucić nieproszonego łajdaka!!????
-Panie.... -zaczęła nabierając przy tym głęboki wech -ta kobieta mówi, że to bardzo ważne.....
-Co może być ważniejsze od moich świąt!?!?!?
-Panie, to jest bardzo ważne, nie chcę podejmować decyzji za ciebie.... -niechętnie zszedł z tronu, wciąż zaciskając ręce ze złości. Mocno kopnął drzwi, tak, że aż uderzyły z całej siły w stare mury zamku, wydając przy tym okropny dźwięk.....
Co było dalej wie jedynie ta kobieta, służba i książe.
Po tym wydarzeniu nic już nie było jak dawniej..........


The post has been approved 0 times

Last edited by lisa1 on Sun 13:44, 03 Jan 2010; edited 1 time in total
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Wed 16:51, 30 Dec 2009    Post subject: ODCINEK 1-POZNAJCIE BELLE


[size=large]D[/size]awno temu w pewnym małym miasteczku leżącym gdzieś we Francji, żyła sobie piękna dziewczyna. Właśnie przemierzała drobne uliczki otoczone z obydwu stron małymi, drewnianymi chatkami. Tak, to miasteczko należało do niezwykle pięknych i malowniczych. Sprawiało też nastruj romantyczny, o czym świadczyły te niezwykle przytulne, malutkie chatki i chociażby to, iż miasteczko leży tuż pod tajemniczym lasem, zwanym przez tubylców, lasem morgonów.
Zajmijmy się jednak dziewczyną, która radośnie przemirzała uliczki, witając każdego napotkanego przechodnia. Tak, wszyscy się tu znali i znali Belle, bo tak miała na imię ta urocza dziewczyna. Mieszkała tu od narodzin tak jak jej cała rodzina i nie wyobrażała sobie życia gdzie indziej.
W związku z tym każdy mógł coś nie coś o niej powiedzieć. Jedni mówili, że jest dziwna i inna od reszty kobiet i dziewczyn. Cały czas ma głowe w obłokach, a jeśli już raczy opuścić, to w nos w ksiązkę! Nie była zainteresowana plotkowaniem na rynku, strojeniem się ani też zwracaniem większej uwagi na swoich zalotników, których wbrew pozorom miała wielu. Drudzy zaś twierdzili, że to wspaniała dziewczyna, która grzeszy nie tylko swoją urodą, ale równierz wysokim intelektem i tą niezwykłą ciekawością otaczającego świata. Jednak wszyscy byli zgodni co do jednego, jak se znajdzie jakiegoś chłopa, to se wybije z głowy te książki i zajmie się poważnymi sprawami.
Dziś nie było inaczej, też czytała, jednocześnie witając napotkanych ludzi podczas przerwy na przełożenie strony. Ku waszemu zaskoczeniu, powiem, że czyta tą ksiązkę już dwudziesty raz! Rzeczywiście taka ciekawa? A może to jest tylko pretekst, by oderwać się od tej szarej rzeczywistości? Tak, czy siak zmierzała w kierunku biblioteki.
Otworzyła dzwi radośnie witając się z bibliotekarzem. Pan Sant-Clair, bo tak się nazywał ten sympatyczny jegomość, radośnie uściskał dziewczynę, wciąż nie mogąc się nadziwić, że tak szybko przeczytała tą książkę.
-tak szybko? Przecięż wypożyczyłaś ją wczoraj.....
-Tak, przeczytałam ją za jednym tchem, jest naprawdę wspaniała! Jak już do niej zajżałam to nie mogłam się oderwać. -z entuzjazmem zaczęła rozglądać się po całym pomieszczeniu poczym zapytała:
-Są może jakiejś nowe książki?
-Niestety nie -odpowiedział wypełniając jakieś dokumenty
-W takim razie, wypożyczę ...tę -wskazała na jedną z książek z działu romans
-ale czytałaś ją już setki razy -wymamrotał wciąż niemogąc się nadziwić
-wiem, ale czyż nie jest ona wspaniała?
-no tak-odpowiedział po dłuższej chwili wachania, uśmiechając się
-bardzo dziękuję, dowidzenia!-rzuciała opuszczając budynek
-Ta dziewczyna jest niesamowita! -powiedział sam do siebie, tuż po jej wyjściu -byleby po ślubie się nie zmieniła, bo w dzisiejszych czasach takich ludzi szuka się ze świecą...
Dziewczyna opuściła budynek wychodząc na ulicę główną. Tam aż roiło się od smiechów i wszelakiego hałasu. Dziś był bardzo ważny dzień dla mieszkańców miasteczka. Było to święto zbierania plonów. Na ulicach nie brakowało rużnego rodzaju tańców, zabaw, uczt. Właśnie na środku rynku odbywał się spektakl. Mieszkańcy zanosili się śmiechem, zaś reszta tańczyła tańce ludowe lub po prostu ze sobą plotkowano. Właśnie nasza dziewczyna przechodziła przez sam środek tego świątecznego zamieszania, wzbudzając uwagę dwóch sławnych plotkar.
-A ta znowu w książkach!-odezwała się pierwsza
-Jej przyszły mąż napewno ją tego oduczy! -odezwała sie po dłuższej chwili druga, wyraźnie się nad czymś zastanaiając
-Ona i mąż -zaniosła się śmiechem pierwsza -no co prawda ma wielu adoratorów starających się o jej ręke, ale na żadnego z nich nawet nie spojrzy! To niewiarygodne! Wzbudzać takie zainteresowanie i nawet tego nie wykorzystywać!
-Rzaden mężczyzna nie spełni jej kryteriów -westchnęła pierwsza -Ile ja bym dała by być na jej miejscu.......


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Wed 16:52, 30 Dec 2009    Post subject: ODCINEK2-ŻEBRACZKA


Przelatywała nad miastem pod osłoną niewidzialnej kurtyny, nie chcąc wzbudzić podejrzeń prostych ludzi. Rozglądała się w poszukiwaniu TEJ dziwczyny, którą wykorzysta w realizacji swojego mrocznego planu. Już sporo lat minęło od pamiętliwej Wigilii i dalej nic. Zero śladów wskazujących o istnieniu tej jedynej. Już traciła wszelkie nadzieje widząc te puste, pozbawione wszelkiej wyobraźni i serca kobiety, w najlepsze kogoś obgadujące. Widząc, że już nic nie zdoła, postanowiła przysłuchać sie ich rozmowie.
-Z tą dziewczyną zawsze było coś niechalo! Jak już się urodziła i jak chrzestni przynosili ją do kościoła, by chrzcić..... ja już widziałam, że to nienormalne dziecko!
-Nie przesadzaj, to taki wiek, niedługo jej przejdzie, jak się tylko zakocha zauważy, że są rzeczy ważniejsze.....
-Ale widziałaś ją wtedy w kościele? -kontynuwała, nie zwarzając na argumenty przyjaciółki. -Podczas chrztu, wogóle nie płakała! Widział ktoś coś takiego?
-och -złapała się zmęczona za głowe, niechcąc już wysłuchiwać tych "niezwykłych" odkryć przyjaciłki.....
TA niewidzialna osba dalej się im przysłuchiwała, rozglądając się w poszukiwaniu, pokrzywdzonej. Pare razy przemknęło jej przez myśl, że to może być ona, ale wolała nie opierać swoich przypuszczeń, na tej bezsensownej paplaninie tej starej wrednej jędzy, która znając życie połowe wsi zdążyła już określić mianem nienormalnych.
Jej wzrok padł na drobną dziwczynę siedzącą na schodku kamiennej fontanny. To musiał być główny obiekt zainteresowania tamtych kobiet. Nie wyglądała na specjalnie przejętą tymi ich uwagami. Pewnie wogóle nie zdawała sobie sprawy ze złośliwych komentarzy. Wydawałoby się, że czyta, ale w rzeczywistości od dłuższego czasu nie obróciła ani jednej strony, wciąż wpatrując się w obrazek przedstawiający bajkowy zamek. Jej myśli były pełne marzeń i przemyśleń. Jak ona bardzo by chciała, by świat opisywany w książce był prawdziwy! By chociaż na chwilkę się w nim znaleźć, oderwać się od tej szarej rzeczywistości
-Chciałabym tak bardzo inaczej żyć -wyszeptała, mając nadzieję, że nikt jej nie usłyszał. Jednak niezwykle czuły słuch nowo przybyłej, niczego nie pominie!
-Czas działać -wyszeptała owa piękna kobieta, przybierając przy tym fachy żebracze. W jednej sekundzie jej rysy twarzy, diametralnie się zmieniły, z szlachetnych, przypominających takie jakie miały księżniczki w baśniach, na rysy starej, schorowanej żebraczki.
-Witaj panienko -zawołała swoim starym, schrypiałym, ale pełnym niezwykłej siły, rzadko spotykanej w tym wieku głosem. Dziewczyna przerwała swoją lekturę, rozglądając się dookoła. Czy ktoś ją wołał? A może jej się tylko wydawało? Bądź co bądź, nie była przyzwyczajona do barwy wymawianego jej imienia, może dlatego, że stanowczo za rzadko z nią rozmawiano? Ujrzała przed sobą starą, zgarbioną staruszkę. Pytająco wskazała na siebie palcem, w dalszym ciągu mając nadzieję, że się przesłyszała albo nie ją woła
-Tak, ty panienko -uśmiechnęła się ciepło, przysiadając się do wciąż zaskoczonej dziewczyny.
-Dzieńdobry, pani -wybąkała po dłuższej chwili, przerywając tą krępującą ciszę.
-Mam do panienki małą prośbę.......-przez myśli Belli przemknęło tysiące myśli, ale tylko jedno pytanie: "o co takiego można mnie poprosić?"......
...............................................


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Thu 15:24, 31 Dec 2009    Post subject: Odcinek 3

Dobra, nudzi mi się troszkę to zamieszczam kolejny:D

-Mam do panienki taką małą prośbę.... niestety nie mam wielę, jedynie tę oto różę -wyciągnęła z olbrzymich kieszeni przepiękny krwisto-czerwony kwiat
-O jaka piękna -zawołała zachwycona klaszcząc w ręce. -Tutaj takie nie rosną! -poczuła przyjemne uczucie w sercu. Właśnie spełniło się jej jedno z najskrytszych marzeń. Jeszcze nigdy jej nie widziała, tylko czytała o nich w najprzeróżniejszych romansach, jak to piękny jak dzień książe wręczał swojej ukochanej ten cudowny kwiat miłości. Nieraz próbowała wyobraźić sobie jak to ona dostaje taki dar, prosto z serca. Mogła powiedzieć, że było prawie idealnie, tylko zamiast jej rycerza była poczciwa staruszka, ale nie to było teraz dla niej ważne.
-Piękna, prawda? -zapytała wwąchując się w cudowną woń tego kwiecia
-Tak -tylko tyle zdołała powiedzieć, wciąż oszołomiona ostatnimi minutami swojego życia Może to nie dzieję się naprawdę, tylko to kolejna książka, którą teraz gzdzieś spokojnie w domowym zaciszu czyta?
-Tylko mam proszę pani taki mały problem... -jej cała eforia i radość zniknęła przywrócając ją do szarej rzeczywistości
-Co się stało? -zapytała lekko zszokowana staruszka Czyżby wykryła podstęp-niezauważalnie przemknęło jej to przez głowę
-Chodzi o to, że.....ja nie mam nic w zamian. Nie mam pieniędzy ani klejnotów jakie noszą księżniczki i bogate hrabinki.
-Ty myślisz, że ja rządam pieniędzy? -roześmiała się serdecznie, jeszcze bardziej zbijając ją tym z tropu.
-A nie?
-Nie -wymamrotała dusząc się śmiechem- To jest coś bardziej symbolicznego...... -jej ton przybrał dziwnie poważnego tonu, co wzbudziło jeszcze większy lęk Belli
-Co to znaczy? -wyszeptała, a po chwili dodała trochę nerwowym głosem -jeśli chodzi o jedzenie, to ja mogę upiec placek, a może ma pani ochote na nocleg? Mamy dodatkowe łużko w sieni, no co prawda będe musiała zapytać się najpierw ojca, ale napewno się zgodzi! To dobry człowiek......
-Bynajmniej, ale nie to mam na myśli, mówiąc symboliczny.
-A więc co? -odpowiedziała zrezygnowanym i załamanym głosem. Co może jej dać za tą różę, przecież więcej nie ma.
-Wiesz, podróżuję już od wielu lat, poszukując takiej osoby jak ty.....
-Jak ja??? -dziewczyna nie ukrywała zdziwienia
-Tak, jest w tobie coś wyjątkowego.....
-A co? -w tej chwili nie zwracała uwagi na nieładnie sformuowane zdania, nie pasujące do rozmowy z dużo starszą osobą.
-Poszukuję osoby, która patrzy na świat sercem, nie oczami, która ma niezwykłą wyobraźnię i to coś.....magicznego
-I myśli pani, że ja to mam? -zapytała dalej nie dowierzając
-Tak
-Poco pani taka osoba i skoro pani tak długo szukała, to czemu czemu daje teraz tylko różę, bez słowa wyjaśnienia? O co tu chodzi?? -złapała się za swoją obolałą głowę, która od dłuższego czasu wysiadła, pod wpływem przypływu tylu wrażeń.
-Czy kiedykolwiek czytałaś zakończenie ksiązki, będąc jeszcze na jej początkowej stronie
-Tak, ale to było okropne. Znałam już zakończenie i nie było ciekawie....
-Pozwól, że nie zdradzę ci kolejnych stron twojej przyszłości. Sama musisz je odkryć.
-Dobrze -odparła uległym głosem, ale w głębi serca wciąż kryło się zażalenie. Prubowała je zwalczyć, silnym przeczuciem, że kiedyś odkryję prawdę.
-Chciałabym, żebyś podpisała pewną umowę.... -wyciągnęła z kieszeni skrawek pergaminu
-Co to jest? -zapytała Bella próbując rozczytać litery
-To czyste formalności, spokojnie, wszystkim się zajmę -dziewczyny to nie uspokoiło. Jeszcze bardziej nerwowo zaczęła oglądać umowę, gdy po chwili przerwała ciszę:
-Co to za język? Ja go nie rozumiem......
-To tylko farmalności......
-To znaczy -dalej się dociekiwała pozostawiając kobietę w sytuacji bez wyjścia
-Każda, nawet najdrobniejsza rzecz ma znaczny wpływ na rzycie człowieka i ta umowa o tym informuję. Jest w niej też zawarte ostrzeżenie, że w chwili, gdy będziesz właścicielką tego kwiecia, czyli jak podpiszesz umowę rzecz jasna, nie możesz zniszczyć róży!
-Co się stanie, gdy....
-straszne konsekwencję -odpowiedziała -jaka jest twoja decyzja?......Przecież widzę, że twoje czyste niczym łza serce i nieposkromiona dusza marzą wyrwać się z tej nudnej rzeczywistości! A ten kwiat może wiele zmienić w toim życiu.....coś o czym czytałaś jedynie w książkach, wciąż łudząc się, że kiedyś też to cię spotka.... mażysz o innym życiu, o przeżyciu czegoś wspaniałego. Taka szansa może już się nie powtórzyć..... Jaka jest twoja decyzja?


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Fri 1:09, 01 Jan 2010    Post subject: Odcinek 4


-Ja...... niewiem -odpowiedziała załamanym głosem
-Co takiego cię powstrzymuję? Niechcesz, to powiedz, nie obrażę się
-Ach nie o to chodzi -czuła jak łzy napływają jej do oczu, nadludzkimi siłami próbowała je powstrzymać
-W takim razie o co? -kobieta nie ukrywała zdziwienia, mierząc teraz Bellę przenikliwym wzrokiem
-Czy to wogóle jest możliwe?! -krzyknęła po raz pierwszy od bardzo dawna, wybuchając przy tym płaczem. Czuła jak ta kobieta weszła niczym nieproszony gość, w najgłębsze zakamarki jej duszy, wyjawniając przed nią, jej najskrytsze marzenia.
-Tak -odpowiedziała jak najcieplejszym głosem, próbując uspokoić zdenerwowaną dziewczynę. -Ja rozumiem twoje rozdarcie. Do tąd jedynie czytając mogłaś przeżywać wspaniałe życie, a teraz szansa na przeżycie cudownej przygody stoi tuż na wyciągnięcie ręki.
-Co ja mam robić? -wyszeptała w przerwie od kolejnej fali szlochu.
-Ludzie są wyjątkowymi szczęściarzami. A wiesz dlaczego?
-Nie -wyszeptała nawet nie zastanawiając się nad odpowiedzią
-Macie wolny wybór......
-Macie!? -złapała ją za słówko, gwałtownie odwracając się w jej stronę.
-Ułatwię ci sytuację..... zamknij oczy
-Jak już otworzę to pani już nie zobaczę! A ja chcę poznać prawdę!
-Spokojnie, zamknij oczy -dziewczyna posłuchała jej prośby
-Co widzisz?
-Ciemność
-Tylko tyle?
-Tak -odpowiedziała zrezygnowanym tonem. Już miała zamiar uchylić powieki, gdy poczuła czyjąś dłoń na nich, uniemożliwiającą wykonania tej czynności
-Ułatwię ci. Wyobraź sobię, że jestem wróżką. Nazywam się Varavi. Moim powołaniem jest naprawianie błędów boskich. Polega to na wyzwoleniu serca spod nieodpowiedniego ciała i istot spod nieodpowiednich dla siebie światów światów. Hmmmmm.... -zamyśliła się na chwilkę -tyle na razie powinno wystarczyć. Przede wszystkim nie możesz patrzeć oczami, to cię zmyli, patrz sercem. Co ono ci mówi? -Bella posłuchała "wróżki" i uaktywniła swoją wyobraźnie, całkowicie usypiając przy tym swój umysł, który ciągle podkreślał iż to niemożliwe. Nagle dostrzegła jakąś postać wyłaniającą się z ciemności. Był to mężczyzna, tylko tyle mogła powiedzieć. Nawet nie była w stanie określić jego twarzy, która teraz była cały czas rozmazana. Przez chwilę zdawało się jej, że idzie w jej stronę, ale gdy dzieliły ich już tylko centymetry, zawrócił kieryjąc się w stronę fantastycznie udekorowanych złotem i wszelkimi diamentami drzwi. Otworzył je gwałtownie, a tuż za nimi dostrzegła ową żebraczkę. Rozpoznała ją po tych charakterystycznych, dużych zielonych oczach. Wyraźnie o czymś rozmawiali, a raczej się kłócili. Bella nie była jednak w stanie zrozumieć ani jednego słowa. Ich głosy przelatywały przez jakąs dziwną mgłę, szum, a dopiro później docierały do jej uszu. Nagle poczuła jak ktoś wręcza jej coś do rąk. Gwałtownie otworzyła oczy, a owe postacie zniknęły. Ku jej zdziwieniu, owa żebraczka równierz zniknęła, a po niej pozostała jedynie róża i pergamin, który ku jej zdziwieniu, był już podpisany....


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Fri 1:10, 01 Jan 2010    Post subject: Odcinek 5

ok. Postanowiłam załączyć 5Very Happy Bo mam dzisiaj przerąbanego sylwka:(

Życie dalej dalej przemijało swoim niezmienionym rytmem. Jednak w życiu Belli, coś zniknęło.... coś czego nie można było odzyskać. Jej harmonogram dnia nie uległ specjalnej zmianie. Tak jak wcześniej całymi godzinami czytała książki. Jednak co noc nawiedzała ją ta sama wizja, co za pierwszym razem, nie dając o sobie zapomnieć. Mężczyzna podchodzący do drzwi i ta dziwna kobieta. Jednego była pewna, ta dziwna kobieca postać, była to ta sama żebraczka, od której dostała różę i pergamin. Jednak nigdy nie mogła dostrzec twarzy tego mężczyzny. Za karzdym razem budziła się z krzykiem, budząc przy tym rodziców.
-Bella, nie sądzisz, że trzeba będzie wezwać jakiegoś lekarza? -zapytała z wyraźną troską w głosie matka, tuląc do siebie jeszcze roztrzęsioną córkę
-Nie mamo, to tylko zły sen -wyszeptała siląc się na uśmiech
-No ja nie wiem. Już od miesiąca ten sam koszmar. Proszę, opowiedz mi go..... -spojrzała błagalnym wzrokiem powodując tym jeszcze większą rozpacz dziewczyny. Jeszcze nigdy nie okłamała matki i nie chciała tego robić. Jednak czuła, że nie może nikomu zdradzić swojej historii z żebraczką, nie może nikogo mieszać w te problemy, wystarczy, że ona je ma.
-No dobrze...... -odpowiedziała po dłuższej chwili wciąż się wahając -śni mi się, że idę kupić mleko. Przebiegam przez drogę, za każdym razem taranuje mnie krowa i...... ja umieram -wtyliła się jeszcze bardziej w pierś matki gorzko przy tym łkając. Oczywiście płakała nie z powodu krowy, lecz tego, że musiała oszukać własną mamę, ale tu chodziło tylko o jej dobro.....
-Nie płacz maleńka -mówiła wciąż spokojnym głosem nie przestając głaskać córki po głowie -ja jak byłam mała też miałam taki jeden koszmar, który męczył mnie przez całe dzieciństwo, za każdym razem taki sam......
-Naprawdę? Jaki był?
-Byłam w lesie, to była późna noc. Rozglądałam się w poszukiwaniu drogi powrotnej, lecz kiedy to robiłam, słyszałam wycie.....
-I co dalej?
-Nagle z krzaków wyskakiwało stado wilków, o czerwonych ślepich.....
-Uciekałaś?
-Tak, bardzo szybko, ale za każdym razem wybierana przeze mnie droga ucieczki kończyła się przepaścią
-Pożarły cię?
-Nie, za każdym razem gdy spojrzałam drugi raz za siebie.... pojawiał się lew
-Lew?
-Tak, lew. Wilki widząc go uciekały ze strachu wydając przy tym takie śmieszne piski, zupełnie jak zbite pieski! -uśmiechnęła się sama do siebie, wspominając owy sen.
-Lew cię zjadł?
-Nie, wręcz przeciwnie. Gdzieś tam głęboko w sercu czułam, że mnie nie skrzywdzi. Nigdy nie bałam się go pogłaskać. On wtedy kładł swoją potęrzną głowę na moich kolanach słodko przy tym mrucząc, ale nim minęła sekunda....rozpływał się w powietrzu, a po nim zostawała jedynie róża
-czerwona?
-Nie, biała
-To są takie? -bądź co bądź nigdy nie wspominiano w baśniach o białych lecz czerwonych
-Tak, ale są znacznie rzadsze od czerwonych. Wracając do tematu, szkoda, że twój sen nie kończy się szczęśliwię
-Problem w tym, że nawet nie znam jego zakończenia -wyszeptała kiedy upewniła się, że została sama w pokoju........


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Sat 17:12, 02 Jan 2010    Post subject: Odcinek 6

Ok. Już zamieszczam:D Z góry przepraszam za błędy, ale word mi się popsułSad

-Mamo? -zapytała przerywając obieranie ziemniaków na obiad
-Tak?
-Jak pozbyłaś się tego koszmaru? -kobieta na dźwięk tego zdania opóściła talerz, który rozbił się na tysiące kawałków
-Stało się coś? -zapytała dziewczyna zdziwiona reakcją matki
-Nie -odpowiedziała szybko -Po prostu.... dawno o tym nie myślałam.... To była wieloletnia droga...... ale w końcu samo minęło
-Mamo -powiedziała z wyraźną pretensją w głosie
-Poszłam do takiej starej cyganki. Takie głupoty to były......
-Jakie głupoty, proszę powiedz mi.......
-Mówiła coś, że jestem naznaczona.... i koszmar nie minie póki go nie spełnie.....
-Poszłaś w tamto miejsce ze snu?
-Bellla! -krzyknęła matka opószczając drugi talerz -Przecież ten sen to fikcja! Po za tym miałam wtedy mniej więcej tyle lat co ty......
-To co ci doradziła? -dopytywała się dalej nie zwarzając na już mocno zdenerwowaną minę mamy
-Ehhhhh..... skoro musisz wiedzieć...... mówiłam, że nie pójdę do rzadnego lasu, nie będe ofiarą rzadnych wilków i nie mam zamiaru być, jak to ona powiedziała.... naznaczoną
-Co tamta cyganka powiedziała na to?
-Nic, dała mi talizman. Mówiła żebym go strzegła, bo czekają mnie straszne konsekwencje
-Pokażesz mi go?
-No..... dobrze -powiedziała po dłuższej chwili wahania -ale mam nadzieję, że nie wierzysz w te głupoty -spojrzała na nią przenikliwym wzrokiem. Zupełnie jakby chciała wejść we wnętrze jej duszy i poznać jej wszystkie sekrety.
-Mamo, o czym ty mówisz? Wierzyć w coś tak absurdalnego? -zaprzeczyła gwałtownie chociaż sama nie wierzyła w to co mówi.
Po chwili obie znalazły się na strychu. Dawno nikt tu nie zaglądał, o czym świadczyły gęste chmury kurzu unoszące się w powietrzu. Można śmiało powiedzieć, pomieszczenie spełniało wszelkie normy stereotypowego strychu, jaki widzimy w horrorach.
-Mam -odezwała się po dłuższej chwili wyciagając ze skrzyni mniejszą skrzynkę -A tu masz klucz -dodała po chwili, wyciągając z małego pudełeczka srebrny kluczyk.
-Dziękuję! -żuciła radośnie całując mamę w policzek. Nie minęła chwila, a już siedziała u siebie w pokoju, mocując się ze złośliwym zamkiem. Jednak szybko się z nim uporała i niecierpliwie zajrzała do środka. Jakież było jej zaskoczenie, gdy dostrzegła tam nic innego jak białą różę. Spodziwała się jakiegoś naszyjnika, medalionu, a tu coś takiego! W sumie, gdyby się nad tym głębiej zastanowić..... to wszystko się zgadzało i łączyło w ładną całość. Przecież to lew, czyli biała róża uratowała ją od chordy wilków....[hr]


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Sat 17:13, 02 Jan 2010    Post subject: Odcinek 7


-Dzieńdobry panie Saint-Clair! -rzuciła radośnie witając się z bibliotekarzem
-Witaj Bello! Nie zgadniesz mam dla ciebie dwie dobre wiadomości!
-To wspaniale!
-Którą najpierw chcesz? Dobrą, czy lepszą?
-Może najpierw dobrą? -rzuciła udając, że się zastanawia
-Kupiłem nowe ksiązki do biblioteki, specjalnie z myślą o tobie -obdarzył ją cudownym uśmiechem, że aż się dziewczynie głupio zrobiło, z powodu tego, co zaraz mu powie.
-Ale ja dzisiaj nie po książki -wydukała nieśmiało. Bibliotekarz słysząc to doznał takiego szoku, że aż opuścił kubek gorącej kawy, którą przed chwilą sobie zrobił
-Przepraszam... -wydukała wciąż zszokowana tym co się stało
-Nie przejmuj się -rzucił, jak zawsze radośnie -w takim razie co się stało, jak nie po książki?
-By porozmawiać -schyliła głowę kryjąc swoje rumieńce. Można powiedzieć, że obawiała się troszkę tej rozmowy, a przede wszystkim tego, co o niej ten mężczyzna pomyśli
-Proszę bardzo! Ja nie gryzę. Co się stało? Gdzieś widziałem taką minę! Pozwól, że zgadnę! -tu przerwał na chwilkę, udając zamyślonego -To nic innego jak rozterki sercowe! -mina Belli raptownie zrzedła. Nie to żeby rzeczywiście miała jakiejś problemy sercowe, a raczej ich nieznośny brak, ale była to pierwsza osoba, która w jej towarzystwie poruszyła ten temat. Takiego obrotu rozmowy się nie spodziewała
-Nie, nie o to chodzi, chodzi mi o taką legende -zaprzeczyła, zmieniając temat
-Aha -odparł, żałując, że nikt nie zwierza mu się ze swoich problemów. Trzeba przyznać, że stara się być miły, ale niestety czasem z musi wyskoczyć z czymś co powduje zakłopotanie innych ludzi.
-O jaką legende chodzi? -zdołał już przystosować odpowiednią postawę do zupełnie innego tematu rozmowy.
-Nie znam tytułu, ale mam przyjaciela.....- tu się jej lekko załamał głos, czego na szczęście mężczyzna nie dostrzegł. Tak naprawdę nie ma, nie miała i z pewnością nigdy nie będzie mieć rzadnej bratniej duszy. Wszyscy w tym miasteczku uważają ją za muła książkowego i dziwadło, osobę do której niewarto powiedzieć nawet "cześć". Co prawda ma rodziców, ale to zupełnie co innego......
-Stało się coś? -zapytał z wyraźną troską w głosie, widząc jak dziewczyna się zacieła
-Nie, nic -zaprzeczyła, ukradkiem ocierając samotną łzę spływającą po jej policzku. -Ten przyjaciel, czytał kiedyś taką pewną legendę, nie pamiętam nazwy, ale bardzo mi się spodobała i chciałabym poznać jej zakończenie.
-O czym mniej więcej była?
-O pewnym mężczyźnie, który otwierając drzwi, ujrzał jakąś żebraczkę.....
-Co było dalej?
-Nie wiem
-Cóż, nie znasz zakończenia, ale takrze początku. Coś musiało być wcześniej.... tak przynajmniej myślę. Może coś tam jeszcze było?
-Tak, te drzwi które mężczyzna otworzył, były bogato zdobione, zaś oczy tej żebraczki były zielone, niczym dwa wielkie szmaragdy
-Bello, chodziło mi bardziej o jej przebieg, , od kiedy w legendach podają takie dokładne szczegóły?
-Nie wiem...... ale chwilkę.... ta żebraczka była tak naprawdę wiedźmą i nazywała się Varavi, ta co naprawia boskie błędy, czyli przenosi serca w nieodpowiednich ciałach do tych idealnych lub przenosi osoby do bardziej odpowiednich dla nich światów...
-Dalej nic nie rozumiem, ale nie jest to teraz najważniejsze...... powiem ci teraz tą lepszą wiadomość...zgadnij kto jutro przyjedzie
-nie zgadnę -powiedziała zrezygnowanym głosem, dalej żałując, że nie udało jej się rozwiązać zagadki z Varavi.....
-Jampol przyjeżdża! -zawołał podekscytowany
-CO!?!?!?!??! -krzyknęła na całe gardło, zapominając o dobrym wychowaniu. Na szczęście bibliotekarz nie zwrócił na to uwagi, a już po chwili dodał wciąż uradowanym głosem:
-Mój syn wraca! Wiem, że się cieszysz! Pamiętam jak kiedyś się przyjaźniliście
-przyjażniliście -wydukała załamanym głosem -on mi wsadzał dżdżownice do kanapek, śmiał się ze mnie, ciągnął za warkocze i mnie wyzywał -zaczęła się skarżyć, nie zważając na to, że mówi to ojcu tego "przestępcy"
-Bello, chyba mi nie powiesz, że się nie lubiliście..... zresztą to było dawno.... Mam pomysł! -wykrzyknął entuzjastycznie, powodując tym jeszcze większą rozpacz malującą się na twarzy dziewczyny. Co mu mogło znowu przyjść do głowy?! Byle nic związanego z jego synalkiem!
-Widzę jak ty lubisz legendy i co powiesz na to, abyśmy w sobotę poopowiadali sobie troche przy ognisku. Oczywiście twój ojciec musi przyjść, nie ma inaczej. Tak dawno się z nim nie widziałem....
-To wspaniale! -uśmiechnęła się na myśl, że może jednak uda jej się coś odkryć
-Może Jampol, też się dołączy -dodał po chwili widząc dziewczynę zamierzającą już wyjść.
-Nie -wyjęczała, a po chwili dodała sama do siebie -Było tak blisko....


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
View previous topic :: View next topic  
Author Message
lisa1
Początkujący
Początkujący



Joined: 22 Dec 2009
Posts: 24
Read: 0 topics

Warns: 0/4

Gender: Female

PostPosted: Sat 17:15, 02 Jan 2010    Post subject:

Oto mój plakacik do tego opowiadania:D


The post has been approved 0 times
Back to top
View user's profile
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Telenowele Forum Index -> Nasze Scenariusze All times are GMT + 1 Hour
Page 1 of 1

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin